1 marca 2014

Łagodne oczyszczanie według Bielendy.

Cześć dziewczyny! : ) 
Nie muszę chyba wspominać że uwielbiam testować płyny micelarne? Wielokrotnie już powtarzałam że taka forma demakijażu sprawdza się u mnie najlepiej. Dzisiaj przedstawię Wam moje odczucia na temat mojego dość burzliwego romansu z Bielendą. Nie podrażnia oczu, idealny do suchej skóry można by rzec ideał a ja po pierwszym użyciu chciałam go wywalić do kosza. Dlaczego? 
Opakowanie wygodne w użyciu, przyjemna dla oka szata graficzna. Aplikacja produktu bezproblemowa, jest to pierwsza butla z której płyn wylewa się tak jak ja chce, nie żyje własnym życiem. I tutaj zaczynały się schody. 

Nie wiem jak mogłabym to określić abyście zrozumiały o co mi chodzi, ale konsystencja tego płynu jest strasznie toporna? ciężka? W porównaniu do Biedronkowego micela wacik z płynem po twarzy sunął się bezproblemowo, lekko. W tym przypadku wręcz odwrotnie. To samo tyczy się oczu. Zamiast zmywać makijaż miałam pod oczami (i nie tylko) ogromną padnę niczym jakbym wyszła z kopalni. Płyn poszedł w odstawkę. Owszem nie wysuszał, nie podrażniał oczu ale cóż z tego? Po jakimś czasie wróciłam do niego podobnie tylko z inną taktyką i co? Otóż jedynym winowajcom w tym całym romansie byłam JA. Odrobina więcej płynu na wacik i zwykłe przyłożenie do oka rozpuściło cały makijaż w kilka sekund. Drugi wacik, odrobina więcej płynu- buzia calutka oczyszczona. Delikatna, gładka skóra. Można? Można. Jestem strasznym niecierpliwcem i czym prędzej chce mieć wszystko zmyte natychmiast. Zazwyczaj bywam tak zmęczona że przecieram oczy i twarz na szybko i wszystko mam zmyte (nie zwracając uwagi na kolejną rzęsę na waciku czy lekko zaczerwienione polika, a gdzie tam!). Takim oto sposobem nasza znajomość zakończyła się sukcesem i chętnie będziemy do siebie wracać. 

Buzia po użyciu jest miękka, odczuwalnie nawilżona, w żadnym wypadku się nie klei czego nienawidzę. Świetnie sprawdza się również w roli toniku. Płyn jest bezzapachowy (chociaż czasami zalatuje mi wodą z cytryną) i bezbarwny. Butle możemy bezproblemowo odkręcić i obadać ile nam go jeszcze zostało. Nie podrażnia, nie wywołuje reakcji alergicznych. 
Skład:  
Aqua, Glycerin, Rosa Damascena Flower Water, Sodium Hyaluronate, Panthenol, Urea, Arginine PCA, Allantoin, Sodium Lactate, Sodium Cocoamphoacetate, Lactic Acid, Disodium EDTA, DMDM Hydantoin, Potassium Sorbate, Sodum Benzoate ( wizaż.pl) 

Płynu używam regularnie od ponad miesiąca i zużyłam zaledwie pół opakowania. Cena kosmetyku wynosi od 13 zł / 200 ml. Dostępny w praktycznie każdej, większej drogerii kosmetycznej. 

Ciekawa jestem czy Was też spotkała taka burzliwa znajomość z jakimś produktem, a teraz nie potraficie bez niego żyć : ) 

Miłego i słonecznego weekendu! 
Buziaki Carolina. 

18 komentarzy:

  1. czasami trzeba trochę cierpliwości ;)
    płyn wygląda bardzo przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego czas się jej nauczyć : )

      Usuń
  2. Narobilas mi ochoty przetestowanie tego produktu jak tylko będę w Polsce zakupie go ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiedziałam, że Bielenda ma taki płyn ;)
    ja nie mogę żyć bez Biodermy Sensibio, genialny micel ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria Bielendy jakoś nie rzuca się specjalnie w oczy, ale jestem prze mile zaskoczona : ) Co do Biodermy, słyszałam że nowość Garniera to jej zamiennik bardziej przystępny cenowo : )

      Usuń
  4. Czyli pośpiech jednak nie popłaca :) Oj z Bielendy w sumie rzadko co kupuję ale ciekawie się ten micelek zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, czasami warto mieć odrobinę cierpliwości : )

      Usuń
  5. nie znam i Bielenda mało mnie kusi do twarzy

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie widziałam nigdzie tego micelka, ale widzę, że warto się nim zainteresować z niewielką dozą cierpliwości.
    Ciekawa jestem jak by sobie poradził z moim tuszowym wodoodpornym hitem z Catrice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie zapomniałam o tym wspomnieć. Niestety nie używam produktów wodoodpornych, eyelinerów także nie wiem jakby sobie z nimi poradził, ale podstawowy makijaż usuwa bez zarzutów : )

      Usuń
  7. może kiedyś wypróbuję ;) Jak na razie jestem zakochana w micelu z Garniera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garnier jest na mojej liście zakupowej : )

      Usuń
  8. Nigdy wcześniej go nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz widzę i czytam o tym kosmetyku.
    Ale zostanę przy tanioszku z Biedronki :)
    Wiesz, że baaaardzo go lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem Anetko ;* Biedronkowy micel również mi wystarcza, ale muszę jeszcze wypróbować tą nowość od Garniera : )

      Usuń
  10. Nie używałam tego płynu, ale od jakiegoś czasu też stosuję taką taktykę z przykładaniem i rozpuszczaniem makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od zawsze zdawałam sobie sprawę że takie 'tarcie' wacikiem nie jest zbyt korzystne, ale dopiero ten micel mnie tego oduczył. Oby tylko nawyk pozostał na dłużej : )

      Usuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze ; * Odpowiedzi na zadane pytanie znajdą się pod danym postem . Nie toleruję wszelakiego chamstwa na swoim blogu ! Szanujmy się na wzajem .

W razie wątpliwości zapraszam do kontaktu e-mailowego Siincero@interia.pl :)